|
| Wytwórnia: | Persona | | Data wyd: | lis 07 | | Nr kat: | PRS-034 | | Recenzent: | Piotr Paterski | | Data rec: | 10 gru 07 | | Format: | CD | | Ocena: |       |
|
|
- Supertele
- Uova Di Gatto
- Santa Chimera
- Ll Tagliacode
- Rompi Capo
- Ehi Amigo Serve Un´autoradio?
- Horror Vacui
- Oltre Il Profondo
- Prima Le Signore
- Wodkatronik
- Outro
|
|
|
Andrea Sartori to jeden z założycieli odbywającego się od kilku lat we włoskiej Bologni Homework Festival, prezentującego m.in. ambitną nowatorską muzykę elektroniczną, której autorzy nie stronią od stosowania żywych instrumentów. Linia programowa festiwalu to w wielkiej mierze odźwierciedlenie muzycznych przekonań Sartoriego. Choć pod pseudonimem DeepAlso świetnie sprawdza się jako producent minimalowy, to właśnie eksperymentalna ale przystępna elektronika jest jego najmocniejszym punktem. Talent Sartoriego nie umknął uwadzę przedstawicieli cenionego labelu Persona Records specjalizującego się przede wszystkim w promowaniu brzmienia minimalowgo. Jednak długogrający debiut Włocha miał odświeżyć techniczny zasób katalogu Persony. Bez owijania w bawełnę: „Il Tagliacode” jest wyśmienity pod każdym względem. Doskonale sprawdza się tu powszechna teoria mówiąca o tym, że ekstraligową muzykę odkrywamy dopiero po kilku przesłuchaniach całości, najlepiej o różnych porach dnia i nocy. Sartori mistrzowsko łączy gatunki czerpiąc nawet z klasycznego jazzu (przy produkcji albumu współpracował z wieloma reprezentantami tego gatunku). Całość zbudowana jest na doskonałej elektronicznej podstawie, dzięki której ta muzyczna mozaika ani przez sekundę nie sprawia wrażenia chaotycznej. Właśnie jazzowa aranżacja tytułowego utworu to gwóźdź programu. Jego kompozycja idealnie nadałaby się na ścieżkę dźwiękową klasycznego filmu detektywistycznego przypominając przy okazji zamglone od papierosowego dymu lokale Nowego Orleanu. Mało tego, Sartori z tych lokali potrafi przenieść słuchacza do chill-outowych sal najambitniejszych klubów z muzyką taneczną. Znów mamy jazz, jednak ten z przedrostkiem „nu-” w postaci kawałka „Horror Vacui”, minimalowy „Oltre il Profondo” z nastrojowym ambientowym wstępem, deep-house z powolnym beatem, czyli „Prima le Signore”, który na pewno sprawdziłby się podczas warm-upu na wielu imprezach. Włoch na zakończenie serwuje optymistyczny „Wodkatronic”, a w nim delikatną i wręcz banalną linię melodyczną ułożoną na żywiołowej w porównaniu do reszty płyty połamanej perkusji. Niewątpliwie mamy do czynienia z albumem wyjątkowym. Jednak pamiętajcie: by poczuć wszystkie emocje umieszczone na tym krążku pod żadnym pozorem nie możecie zakończyć znajomości z nim na jednym przesłuchaniu. Komentarze[0]
Dodaj komentarz
|