Switch to English versionStrona główna serwisuArtykułyWywiady z producentami i didżejamiRecenzje CD i winyliNowe wydawnictwaProducenci i didżejeImprezy, na które warto się wybraćForum dyskusyjneSety didżejskie do pobraniaGaleria zdjęćSłownik Pojęć ElektronicznychStopka Redakcyjna
Recenzja: Guillaume & The Coutu Dumonts - Face A L'est
Info
Wytwórnia:Musique Risquée
Data wyd:lis 07
Nr kat: RISQUEE015
Recenzent:Adam Słowiński
Data rec:16 gru 07
Format: CD
Ocena:4.54.54.54.54.54.5

Lista utworów
  1. Salaat LinguÈRe
  2. Can’T Cheat With Concrete
  3. Domdom
  4. Les Gans
  5. Harmattan
  6. Salaat Dakar
  7. Yenon
  8. Ze Blob
  9. They Only Come Out At Night
  10. Fat Cat

Player


Guillaume & The Coutu Dumonts - Face A L'est

Wszystko wskazywało, że „Face A L'est” będzie albumem doskonałym. Guillaume & The Coutu Dumonts to artysta, który nie ma w zwyczaju zawodzić. Swoimi produkcjami i remiksami na Floppy Funk, Circus Company, Crosstown Rebels czy Get Physical udowadniał to już w tym roku kilkakrotnie. Montrealski label Musique Risquée również nie zasłynął z przeciętnych wydawnictw, o czym można się przekonać po przesłuchaniu dowolnej pozycji z jego katalogu. A jak sprawa ma się tym razem? Zawieść się nie zawiodłem, ale od zachwytu jestem daleko. Nawet bardzo.

Każdy kto słyszał choć jedną produkcje Kanadyjczyka wie, że to, co robi najlepiej, to beaty. Jego sekcje rytmiczne często nie mają sobie równych i zapewne niejednego producenta już zapędziły w kompleksy. „Face A L’est” nie odbiega od tej reguły. Chociaż trzeba zaznaczyć, że to, co się sprawdzało na pojedynczych remiksach i EP-kach na pełnometrażowym albumie najzwyczajniej w świecie męczy uszy. Guillaume za duży nacisk położył na swoje rytmy, przez co większość kawałków nie ma poza nimi wiele do zaoferowania. W większości przypadków utwory ciekawią do połowy – potem nadchodzi irytacja spowodowana absolutnym brakiem nowych doznań i muzycznych niespodzianek. Najlepiej wypadają kawałki, w których producent bawi się konwencjami i dźwiękami, czego dowodem jest doskonały, lekko funkowy „Ze Blob” (przypominający na swój sposób trochę „Idiot” Jamesa Holdena) oraz genialny „Fat Cat”, który ze swoimi wokalami rodem z lat pięćdziesiątych, lekko romantycznym klimatem i powolnym beatem jest jednym z odważniejszych i najciekawszych kawałków jakie słyszałem w tym roku.

Mimo wad, polecam ten album, bo w odpowiednich dawkach dobrze się go słucha. Tak samo polecam zapoznanie się z cała resztą dokonań zarówno artysty, jak i Musique Risquée. Nie tylko dlatego, że wypada.

triangleKomentarze[0]
Dodaj komentarz

Pokrewne artykuły

Guillaume & The Coutu Dumonts (Kanada)
Wydawnictwa:
12": Shackleton feat. Jackson Del Ray - Next To Nothing
na Crosstown Rebels (lip 07)
Chic Miniature ()
Wydawnictwa:
12": Chic Miniature - Chic Miniature EP
na Crosstown Rebels (16 cze 08)
Musique Risquée (Kanada)
Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt