|
- My Dear Friends Featuring Ian O'Brien
- The Guitar Song -Original Mix-
- The Session -Kuniyuki'S Piano Mix- Featuring Henrik Schwarz & Yoshihiro Tsukahara
- Dear African Sky -African Dub Mix- Featuring Omar Guaindefall
- One Round -Original Mix- Dedicated To Shou
- You Get Me Featuring Josée Hurlock
- Free
- Flying Music -Short Version- Featuring Alex From Tokyo, Shuichiro Sakaguchi & Nobuhiko `ebizo` Tanuma
- Think Of You -Piano Re-Edit
- Touch
- All These Things Featuring Josée Hurlock
|
|
|
Otwarcie przyznaję, że od pewnego czasu po każdej dostawie muzycznych nowości do redakcji najpierw rozglądam się za pozycjami japońskiego katalogu Mule Musiq. Ten bowiem jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Wręcz przeciwnie – zawsze koi mój często przemęczony nie wybijającymi się ponad przeciętność dźwiękowymi syntetykami umysł. Nie oznacza to oczywiście, że elektronika nie gra w tym przypadku jednej z głównych ról. Dla wytwórni Mule stała się ona jednak znakomitym narzędziem, dzięki któremu odważnie sięgnąć można do leżących na przeciwległych biegunach zakątków muzyki by tak wyselekcjonowane elementy bez skrupułów poddać syntezie. Specjalistą w tych czynnościach z pewnością okazał się Kuniyuki Takahashi, swego czasu flagowa postać wytwórni. Dowód? „All These Things”, czyli jego drugi studyjny album (długogrający debiut to płyta „We Are Together” z 2006 roku), inspirowany m.in. wieloma doświadczeniami nabytymi dzięki współpracy z artystami pochodzącymi z niejednego kontynentu. Mamy tu do czynienia z zestawem utworów wręcz magicznych, wypełnionych fortepianową wirtuozerią i melodiami strun gitary akustycznej, którym, śmiem twierdzić, przyklasnąć mógłby sam Pat Metheny. Każdy kolejny etap rejsu przez jedenaście genialnie skonstruowanych utworów to inny wymiar błogostanu i relaksu, niekiedy nasączonego erotyzmem kobiecego wokalu lub subtelnych linii basu, innym razem zmuszającego do melancholijnej zadumy. Fundament albumu stanowią bity krążące gdzieś na orbicie standardów nu jazzu czy deep house'u, który przecież jeszcze nie tak dawno był znakiem firmowym autora albumu. Świadomie nie wymieniam tytułów utworów, które miałyby wybić się przed szereg całej jedenastki. Jest to po prostu niewskazane, a może nawet niebezpieczne, gdyż pominięcie któregokolwiek z nich byłoby wielką nieodpowiedzialnością. Komentarze[0]
Dodaj komentarz
|