Duet Deepsky rzeczywiście obraca się w „głębokich” rejonach „nieboskłonu” trance, ale jedno jest pewne – nie rewolucjonizuje tego obszaru w żadnym stopniu. „Talk Like a Stranger” to wydawnictwo mocno przesiąknięte głosem występującej tutaj gościnnie Jes- powiedziałbym aż nazbyt, bo wręcz na nim żerujące.
Rozpoczynający Original mix to rasowy hicior, który z pewnością zagości wkrótce w ramówkach wielu stacji radiowych. Zaczyna się bardzo „miło i przyjemnie” – momentami wręcz orientalnie. Kojące dźwięki dzwonków oraz oboju (brzmiącego tutaj niemal jak shakuhachi) przerywa jednak w pewnym momencie dynamiczne wejście perkusji i basu. Po około minucie mamy pierwszy kontakt z głosem Jes. Głosem kojącym dla ucha, ale bardziej pasującym do krążka z Atlantic Records niż Yoshitoshi. Od tej pory, to właśnie słowa wtłaczane do mikrofonu stanowią podstawę kawałka. Warstwa podkładu muzycznego traci powoli pierwotny impet i rozmach usuwając się na drugi plan. Jedynym ciepły akcentem, który dalej przewija się między liniami partytury jest echo zsamplowanego oboju. No cóż, zwykło się mawiać: „Kochaj, albo rzuć” – ja wybieram drugą opcję, przechodząc tym samym do remiksu Markusa Schulza.
A tu od razu słychać czyja to robota! Czasami zastanawiam się czy Schulz nie podzieli losu podobnego do Iron Maiden z tym, że w realiach sceny elektronicznej. Oczekiwałbym od jego przyszłych produkcji większej nieprzewidywalności i różnorodności, ale ok – wróćmy do samego remiksu - w tym zestawieniu nie wypada on wcale blado. Bardziej stonowany wokal, ciekawe brzmienia charakterystyczne dla Niemca (od lat mieszkającego na Florydzie). Utwór jest co najmniej poprawny!
Przedostatnia wersja „Talk Like a Stranger” - Burufunk Mix to wesoły połamaniec z perkusją w roli głównej. Wystukiwany rytm przeszywany jest od czasu do czasu przez świdrujący dźwięk z elektronicznego syntezatora oraz specjalnie zniekształcony wokal. Totalna zrzynka z DJ Rap - „Bad Girl” w wersji Hybrid, ale mimo tego i tak najlepsza pozycja na krążku.
Ten breakowy akcent poprzedza Sunday Club Remix, który w tym serwisie nie zasługuje nawet na wymienienie tego tytułu.
Z wielu względów dzieło Deepsky to nie moja estetyka, ale dla fanów i didżejów chcących być na bieżąco z nowościami muzycznymi - pozycja godna uwagi. Zawarte tutaj kawałki z pewnością zagoszczą w niejednym secie tej wiosny/lata, warto więc się z nimi zapoznać. Mam jednak skrytą nadzieję, że nie jest to wydawnictwo wyznaczające przyszły kierunek rozwoju Yoshitoshi.
Zaloguj się by zagłosować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.
Wyświetlam: Oczekuje na 3 głosy (0)
Słaba
Dobra
Linki