O powstaniu siostrzanego labelu Silver Planet informowaliśmy już w marcu i więcej o tym przedsięwzięciu możesz przeczytać w naszym newsie. Minęło trochę czasu i wreszcie ukazuje się ta wyczekiwana i okryta tajemnicą kompilacja. Choć tak naprawdę to ona jest odpowiedzią na tajemnice kryjące się na nieopisanych winylach Secret Planet.
Z tą płytą spędziłem ostatnie dwa miesiące i przesłuchałem ładne kilkanaście razy, co przy obecnym natłoku muzyki jest wynikiem bardzo dobrym. Pierwsze wrażenie to niezwykła spójność. Utwory składające się na Secret Planet brzmią niemalże tak, jakby były robione pod siebie. Nie ma tu wysublimowanych długich miksów, a jednak przez 72 minuty płynie się właściwie bez zgrzytów. Mnóstwo tu melodii i marzycielskich tematów, a płyta wcale nie usypia. Mamy tu kilka naprawdę doskonałych produkcji. Zaczynając od buczącego i niemogącego się do końca rozwinąć „Dark Storm”, przez przypominającego Grayarea „Pluto”, a na podniosłym „Digital Hymn” kończąc. Wraz z moim numerem jeden, czyli wzruszającym „Decrescent” tworzą one filary tej niezwykłej płyty.
Secret Planet słucham jednym tchem i zawsze się dziwię gdy nadchodzi koniec. „Jak to? już?”. Niektóre utwory zaskakują mnie niecodziennym brzmieniem, inne znów nieco przypominają mi produkcje sprzed kilku lat. Wspólnie tworzą niesamowitą kompilację i chwała Silver Planet, że daje szanse wypłynąć tak obiecującym artystom.
Zaloguj się by zagłosować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.
Wyświetlam: Oczekuje na 3 głosy (0)
Słaba
Dobra
Linki