Mike Hiratzka & Justin Scott Dixon - Two Worlds


 -

  • Format
  • 12"

  • Data wydania
  • 03 maja 2004

  • Brzmi jak

  • Ocena


  • Data publikacji
  • 04 czerwca 2004



Mike Hiratzka i Justin Scott Dixon może do najsłynniejszych postaci elektronicznej sceny nie należą, jednak na przestrzeni ostatnich lat udało im się wydać kilka naprawdę dobrych produkcji. Mam tu na myśli głównie tego drugiego, którego jestem wielkim fanem. A raczej fanem jednej z jego przykrywek, a mianowicie Voyagera. Kto słuchał kiedykolwiek Sandry Collins musiał wpaść na jakąś jego produkcję. Niekwestionowanym pretendentem do mojego Top 10 wszechczasów jest zresztą jeden z „Lost Classics”, który znalazł się na płycie „Cream”. Mike to z kolei znany amerykański didżej, który udziela się także jako producent. Niedawno z Kazellem stworzyli całkiem niezłe „Reaction”. Zostawmy jednak „historię” i przejdźmy do „Two Worlds”.

Skoro obaj panowie znani są z mocnych trance’owych produkcji, to w przypadku Original Mix nie mogło być wyjątku. Jest to bardzo mocna i dynamiczna kompozycja składająca się niejako z dwóch części. Pierwsza to niemal ukłon w stronę psy trance’ów z tak charakterystycznymi dla tego gatunku zgrzytami. Oczywiście o powrocie do starego brzmienia nie ma mowy. Wszystko brzmi po nowoczesnemu i amerykańsku. Po breakdownie ukazuje nam się z kolei holenderska strona utworu. Trudno o użycie bardziej ogranej melodii, lecz na szczęście nie przekracza ona tej subtelnej granicy, za którą zaczyna się wielkie pole reprezentowane przez Corstena i Tiesto. Mniemam, że „Two Worlds” oznaczać miało właśnie połączenie tych dwóch różnych odmian trance’u i przyznam, że ilekroć słucham tego kawałka, zawsze skacze mi adrenalina.

Gdy odwrócimy winyl, naszym uszom ukaże się jednak jeszcze trzeci świat, tym razem w wykonaniu Descenta – bardzo dobrego artysty stojącego za takimi produkcjami jak „Projection”, czy „Electric Storm”. Eyal Federman, bo tak brzmi jego prawdziwe nazwisko, z „Two Worlds” zrobił swój własny progresywny świat, który przebił oryginalną wersję utworu. W otoczeniu ciemności i odgłosów kowalskiego młota, holenderska melodyjka nie nosi już żadnych znamion kiczu, a utwór po prostu hipnotyzuje. Kawał świetnej muzyki.

Recenzja pochodzi z magazynu "Laif".


Tracklista


  • Original Mix 
  • Descent Remix 


Wasze oceny


Zaloguj się by zagłosować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Wyświetlam: Oczekuje na 3 głosy (0)


Słaba

Dobra


-


icon Wasze komentarze (0)



Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!


Link icon Linki










Użyj RSS w celu powiadamiania o nowych artykułach.



Adres:

Łukasz Napora
Skrytka 218
00-950 Warszawa 1


e-mail: info(at)soundrevolt.com

©2003-2008 Sound Revolt, wszystkie prawa zastrzeżone. Ograniczenie odpowiedzialności i prawa autorskie