|
- Medway Mix
- Medway Ambient Reprise
- Pako & Frederik Mix
- Pako & Frederik Brb Reprise
|
|
|
Jeden z najlepszych według mnie kawałków płyty „Atlantic Breakers” duetu Pako & Frederik doczekał się wreszcie wydania remiksów. Czy może być jeszcze lepiej, skoro oryginał był sam w sobie nie do zdarcia? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa… Rozpoczynający Medway dostaje u mnie duży kredyt zaufania za swoją wersję. Trochę to wszystko futurystyczno-kosmiczne niemniej jednak występujących tutaj w obfitości wysokich dźwięków słucha się bez wybitnego przemęczania organizmu. Niektórych może nieco rozbawić pierwszy breakdown przywołujący na myśl populistyczne hasło „kleszczmy rękoma”. Nadużycie tego motywu w całym utworze jest namacalne, ale da się to przełknąć. Przewijający się temat z oryginału jest, co tu dużo mówić po prostu porywający i broni się nawet w takiej konwencji. O tym będziemy mogli dobitnie przekonać się w miarę przesłuchiwania dalszych pozycji na tym krążku. Pako & Frederik są równie konkretni, jak poprzednik Jesse Skeens (aka Medway). Większa doza niepokoju uzyskana poprzez podkreślenie linii basowej i skoncentrowanie się na sekcji rytmicznej wkręca i pogrąża w swej mrocznej atmosferze. Cały remiks opiera się na minimalizmie, który jest na tyle sugestywny i absorbujący, że broni się tworząc ciekawy scenariusz od początku do końca kawałka. W przypadku tego holenderskiego duetu to wcale nie dziwi, zawsze bowiem postrzegałem ich jako świetnych „architektów” napięcia i klimatu. W tym miejscu można by zakończyć dywagacje, bowiem przesłuchaliśmy dwa najlepsze akcenty tego wydawnictwa.. Wersja, którą otrzymaliśmy z GU zawiera dodatkowo Pako & Frederik BRB Reprise oraz Medway Ambient Mix. Pierwsza z tych wersji „45 minutes” przypomina pogodę w Anglii - jest smutno, ale przewija się w tym wszystkim nutka optymizmu. Kompozycja zawiera wszystkie charakterystyczne motywy wyekstrahowane z oryginału. Jest to oparty w dużej mierze na pracy Bass Rumble Machine (o którym wzmiankowałem przy okazji recenzji „Atlantic Breakers”) chilloutowy numer z wieloma skocznymi detalami. Wersja ambientowa to gołe dźwięki, na których z powodzeniem może eksperymentować każdy początkujący producent/remikser. Nie ma tu w ogóle perkusji ani basu, a pojawiające się sample to swoista reminiscencja poprzednich trzech wersji. Całe wydawnictwo ogołaca „45 minutes” z rockowej zadziorności, charakterystycznej dla wersji albumowej. Myślałem, że to mnie zniechęci, bo praca sekcji w oryginale po prostu powala (brzmi prawie jak na żywo), ale okazuje się, że po raz kolejny GU Music utrzymało swój standard. Mam cichą nadzieję, że kolejne wydawnictwo go podniesie.
Komentarze[0]
Dodaj komentarz
|