Przede mną kolejny, już drugi winyl, kontynuujący bardzo tajemniczą serię wydawniczą wytwórni Secret Planet – sub labelu brytyjskiej Silver Planet. Nie znajdziecie nigdzie (poza kompilacją wydaną na CD) ani autorów ani tytułów produkcji, więc i mnie nie wolno tego zdradzić.
Strona X, to połączenie co najmniej dwóch światów. Po dwuminutowym, bardzo łagodnym wstępie, w azjatycki klimat delikatnie wprowadza mnie wygrywana na chińskich instrumentach (których niestety nie potrafię nazwać) melodia. Tę wschodnią sielankę przerywa atak bębnów, które prócz skojarzeń z grupą Grayerea skutecznie potrafią wprawiać ciało w ruch. Bardzo energetyczna i zarazem bogata aranżacyjnie pigułka.
Utwór na stronie Y przywołuje u mnie jednoznaczne skojarzenia z dźwiękiem 8-bitowych komputerów marki ZX Spectrum, czy Atari. Od razu widzę małego żółtego Pac-Mana przemieszczającego się bardzo szybko po kolorowych platformach. Ale poważnie, mamy tu do czynienia z niemal wyniosłym numerem, który zagrany wolniej, spokojnie mógłby pełnić rolę hymnu. Zostaje w głowie na długo.
Daję 4.5 punktu, bo w mojej ocenie pierwszy singel był jednak lepszy, głównie za sprawą genialnej wprost strony X. Co nie zmienia faktu, że pozycja 002 również znajduje swoje miejsce wśród płyt z najwyższej półki.
Zaloguj się by zagłosować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.
Wyświetlam: Oczekuje na 3 głosy (0)
Słaba
Dobra
Linki