|
| Wytwórnia: | Unreleased | | Data wyd: | 01 sty 03 | | Recenzent: | Sebastian Napora | | Data rec: | 15 lut 03 | | Format: | CD | | Ocena: |       |
|
|
|
To nie jest łatwy kąsek. James Zabiela zaproponował nam 4 pełnowymiarowe sety, które są składanką gatunków groove, funky, breakbeatu, acid i tech-house. Pierwsze zetknięcie z tym wydawnictwem nakazuje nam podejść do niego z pokorą i cierpliwością. Tej muzyki trzeba nauczyć się słuchać aby czerpać później z tego słuchania przyjemność. Pierwszy raz zetknąłem się z Jamesem Zabielą na jednej z imprez z cyklu Reason w praskim Roxy, którego zresztą James jest rezydentem. To było dwa lata temu i niewielu wtedy o nim słyszało. Utkwił mi w pamięci swoją oryginalnością i samplami Depeche Mode, które starał się wplatać co kilka numerów w swój set. Prezentowany przeze mnie mix został nagrany na żywo z trzech gramofonów Technics i miksera Pioneer DJM600. Jeden..."Faster But Slower" ale jednak set otwierają trzy dość wolne i minimalne dźwiękowo utwory. James balansuje na granicy równowagi rytmu i spójności. Dopiero "Mecanique" wprowadza pewien ład i pozwala trochę się oswoić z prezentowanymi dźwiękami. Dalej ciągle minimalnie ale mix coraz mocniej wkręca. Przełamanie następuje wraz z pierwszymi dźwiękami "Perfect Love" DJa Stryke, przez który nieustannie przewija się acidowy loop i na jego tle delikatny sample wokalny. Robi się coraz pogodniej a kulminacją nastroju są "Dub Ting" High Community, "Homegrown" Boomclick w remixie Zabieli oraz fantastyczny Virgin Souls - Personality (Zabiela's oh so deep remix). Dzięki tej ostatniej trójce, mix 1 jest moim ulubionym w całej kompilacji. Dwa..."Oh so deep-a-pella" przypomina jeszcze wokalno-melodyjny nastrój pierwszej płyty ale następne propozycje James'a wyrastają już z gatunków tech-house i breakbeat. Tutaj poszczególne sample przewijają się przez cały mix i momentami trudno jest określić, w którym momencie akurat w danej chwili się znajdujemy. Set jest zimy i surowy aż do pojawienia się melodyjnej linii basu w "Drink Deep" Dave'a Brennana. Tutaj temperatura na chwilę się podnosi ale potem znowu atak suchych dźwięków z pogranicza nu-school breaks. Na osłodę połamany ale przyjemnie melodyjny "Who Said That?" projektu Rub Music For Lunatics i na koniec prawie zupełnie analogowy "Adriano". Trzy... Najbardziej "kwaśny" mix ze wszystkich czterech. Nawet "Freelove" Depeche Mode, w wokalnej interpretacji Josha Winka, utracił swoje oryginalne, nastrojowe brzmienie. Kto by przypuszczał, że ten numer można zmiksować z zupełnie technicznym, wręcz minimalnym "The Closer You Come" Justina Berkovi. Electro beat w "Dada" Ectomporph mnie już nie zaskoczył. Dalej jeszcze kilka elektrycznych dźwięków z ciepłym męskim wokalem (czy to nie jest przypadkiem David Bowie?) i znowu powrót na ścieżkę acidowych dźwięków. Jeszcze kilka przyjemnych melodii przypominających trochę francuski house z Laurentem Garnierem na czele i Pete Tong, który gasi światło. Cztery... Scratche na podkładzie breakowym i analogowe syntezatory w "Aloha Satellite" dają nadzieję na najbardziej przyswajalny dla ucha mix. AMB rozwiewa je bardzo szybko, za to już po kilku minutach mamy zupełne zaskoczenie: wyrównanie beatu, powrót scratchów i jamajskie sample wokalne. Groove reggae! W "Turbo Emoticon" bardzo ładna melodia śpiewana miłym i ciepłym męskim głosem, w zestawieniu z połamanym tech-house'owym podkładem daje zupełnie piorunujący efekt. Doskonały numer! Według tracklisty powinno dalej być ciepło i przyjemnie, jednak dub BT przeboju "Bad Girl" jest raczej minimalny w wyrazie. Końcówka mixu jest już jednak wyjątkowo przyjemna i nastrojowa. Underworld, FC Kahuna i perfekcyjnie miksowany na trzech gramofonach "Enjoy The Silence" z "Wavy Gravy". Komentarze[3]
Dodaj komentarz
|