|
- Motive - Abe (Original Mix)
- Descent - Tempura
- Luigi - Creation (Blackwatch'S Eastend Remix)
- Woven - Solder Me (Seed Mix # 1)
- The Alley Qats - Talk To Me Goose
- Chris Micali - L'Evasion
- Scott Mcfayden - G In Your Glow
- Steve Porter & Chris Reavey - Oyster Crackers
- D-Shake - Yaaaah! (Fortier Introduces Porter To 1990 Remix)
- Chris Fortier - Whateveritis
- Fade - So Good (Lifter Mix)
- Fade - Seperation (Remix)
|
|
|
Przyznam, że nie miałem wyrobionego zdania o didżeju Chrisie Fortierze, aż do momentu wizyty na wspaniałej imprezie w Budapeszcie, gdzie mistrz dosłownie zmiótł nas z parkietu! Od tamtej chwili „Audio Tour” stała się jedną z najbardziej oczekiwanych przeze mnie kompilacji tego roku. Wreszcie ją mam. „ABE”, który otwiera płytę, to jeden z tych utworów, które już w oryginale brzmią jak remiks i do końca nie wiem, czy mi się podoba, czy nie. Jest natomiast zdecydowanie najmocniejszym wokalnie akcentem kompilacji, na której Fortier otworzył niejedną muzyczną szufladkę. No właśnie, na tej płycie znajdziecie prawie wszystko, co obecnie w muzyce tanecznej się gra, począwszy lekko połamanych house’owych rytmów przez progressive, aż po amerykański trance progressive. Zatrzymam się na moment właśnie przy progressive, bo jednak ten gatunek jest w fortierowskiej muzycznej podróży tematem dominującym. Jest to momentami piekielnie mocna i wręcz psychodeliczna muza, bogata w zaskakujące zwroty akcji i niesamowicie posklejane miksy. W tym miejscu pragnę wskazać utwór The Alley Qats – prawdziwą perłę zamieszania oraz następne dwa numery, moje ulubione - „L’Èvasion” Chrisa Micali i „G In Your Glow” Scotta McFadyena. Druga część płyty staje się wraz z jej rozwojem coraz bardziej trance’owa, ale dokładnie tak jak lubię, czyli po amerykańsku, z małym finałem w postaci zremiksowanego hitu z 2002 roku, utworu D-Shake – „Yaaaah”. Po nim przychodzi część stricte trance’owa z raczej średnim remiksem „So Good” i z kończącym płytę, „Separation”. W tej płycie fascynujący jest przede wszystkim sam środek, czyli mocna progresywna jazda przez ponad 40 minut. Trudno mi natomiast do końca zaakceptować wokale Motive, a już zupełnie protestuję przeciwko kiczowatemu wyciu w „So Good”. Ci z Was, którzy lubią takie rzeczy, polubią tę płytę w całości.
Komentarze[0]
Dodaj komentarz
|